Nie wiem czy kumacie, więc zdecydowałam się napisać to:
Strona anotherofficial jest zrobiona raczej dla mnie, żebym mogła coś wyjaśnić, wytłumaczyć, poinformować o czymś. U góry jest pole "another Niall Horan", które po kliknięciu przenosi was na rzeczywistą stronę z fanfiction. Zrobiłam to dlatego, że nie lubię, gdy posty z opowiadaniem mieszają się z jakimiś zwyczajnymi.
Wiem, że na razie nie ma to sensu, ale uwierzcie, że jak później powstawiam tu więcej postów, to to naprawdę będzie wygodne. Pod warunkiem, że ktoś to będzie czytał.
Dziękuję.
środa, 10 lipca 2013
wyjaśnienie
Tytułem wyjaśnienia, chciałabym powiedzieć, że do tej pory nigdy nie czytałam żadnego fanfiction. Nie, nawet Darka, wybaczcie. Dlatego nie zdawałam sobie sprawy, że chłopcy jako bad boye killerzy to temat już dawno wyprany. Cóż, myślałam, że jestem oryginalna :D
Nie będę jednak zmieniać swojego pomysłu, bo już ktoś tak pisał. Nie czytałam Darka, więc jak coś, to nie to, że to zerżnięte jest z tego jakże popularnego ff. Mój pomysł, moje fanfiction.
Pozdrawiam.
Kocham Cię Ola. xx
Nie będę jednak zmieniać swojego pomysłu, bo już ktoś tak pisał. Nie czytałam Darka, więc jak coś, to nie to, że to zerżnięte jest z tego jakże popularnego ff. Mój pomysł, moje fanfiction.
Pozdrawiam.
Kocham Cię Ola. xx
piątek, 5 lipca 2013
Prolog Niall Horan
Stałem na szczycie klifu, chłodny wiatr bawił się moimi włosami. Czułem słony zapach morza, słyszałem huk potężnych fal rozbijających się o wysokie krawędzie skał, pisk mew lecących nad taflą wody. Słońce właśnie zachodziło, ogarniając krajobraz pomarańczową poświatą. Widoki były naprawdę piękne.
Splunąłem do morza. Nic mnie to nie obchodziło. W tym momencie tak bardzo nienawidziłem tego miejsca, że aż było mi niedobrze od samego patrzenia. Nienawidziłem tych chmur układających się w nietypowe kształty, cichego szumu morza brzmiącego niczym szept kochanki, nienawidziłem starych, zniszczonych słoną wodą klifów i zielonych krzewów rosnących na zboczach. Wzbierał we mnie tak ogromny gniew, że miałem ochotę wrzasnąć tak głośno, by zdarł mi się głos. Walnąć w coś, aby zedrzeć sobie skórę z dłoni. Pragnąłem tylko pozbyć się tego uczucia niesprawiedliwości, jakie mnie przepełniało, zemścić się na tych, którzy doprowadzili mnie do tego stanu. Złość i żal, które wypełniały moje serce, były tak silne, że miałem wrażenie, że ono zaraz wybuchnie.
Zabrali ją.
Nigdy nie czułem takiego bólu. Chciało mi się ryczeć. Łzy wzbierały w moich oczach, rozmazywały obraz, ale z całych sił starałem się je powstrzymać. Obserwowali mnie. Wiem, że to robili.
Zacisnąłem pięści, wbijając paznokcie w dłonie. Rozchyliłem usta, pozwalając, aby wydobył się z nich cichy jęk. Odetchnąłem głęboko. Nic nie pomogło. Złapałem się za głowę, garbiąc plecy.
Ogarnij się. Opanuj się, chłopie.
Z tyłu dobiegł mnie nagły odgłos łamania gałęzi, a później szelest liści. Natychmiast się odwróciłem, przechodząc w stan czujności. Przekleństwo polegało na tym, że nawet gdy moje serce krwawiło, nie mogłem przestać robić tego, co do mnie należy.
Między liśćmi zamajaczyła drobna postać.
- Niall?
Kochałem ten głos. Mógłbym umierać, a on przywróciłby mnie do życia.
Niebieska koszulka stała się wyraźna. Ujrzałem jej jasne włosy spięte w koka, nadal bladą skórę mimo trzech miesięcy spędzonych w ostrym słońcu, jej delikatne dłonie, śliczny mały nosek, szaroniebieskie oczy i kilka skręconych kosmyków wokół najpiękniejszej na świecie twarzy.
Moja księżniczka.
Uśmiechnęła się lekko, a moje serce zatańczyło z radości. W tym słońcu była taka piękna.
- Niall? - wymówiła moje imię swoim słodkim głosem.
- Hej, kochanie - odezwałem się.
Zbliżyła się do mnie. Musiałem się powstrzymać, aby nie rzucić się na nią, nie przytulić i nie zamknąć gdzieś w odosobnieniu, tak aby nikt inny nigdy nie mógł jej dotknąć.
Stanęła koło mnie. Wysunęła rękę w moją stronę, ale ją wycofała. Moje serce na chwilę zamarło.
- A więc... - powiedziała, nie patrząc na mnie - to już jutro, tak?
Chciałem jej powiedzieć, że nie. Moim największym marzeniem w tej chwili było móc z czystym sumieniem powiedzieć jej, że wszystko jest w porządku.
Nienawidzę ich.
- Tak - wychrypiałem.
Chciałbym chociaż móc ją pocieszyć. Powiedzieć jej, że mnie też to boli, że cierpię, że nie chcę, że się boję i ją kocham.
Obserwowali nas.
Popatrzyła na mnie. Nie płakała, nie krzyczała. Nie żądała wyjaśnień. Lecz w jej spojrzeniu było tyle bólu, że zrobiło mi się niedobrze.
- Po prostu nie chcę być tylko twoją wakacyjną miłością.
Poprzysiągłem sobie, że ich wymorduję. A potem po nią wrócę.
Mam nadzieję, że nie było tak źle.
Proszę, zostaw komentarz.
Wstęp
Hej!
Do założenia tego bloga natchnęła mnie pewna książka, a także mnożące się strony z fanfiction. Pomyślałam więc pewnego dnia - chyba kolej na mnie. Zanim wymyśliłam fabułę, miałam już stronkę i szablon, więc więcej w tym chęci niż możliwości. :)
Chciałam, aby moje fanfiction nie było kolejnym pustym romansem bez głębi. Nie wiem, czy uda mi się stworzyć coś dobrego, ale będę się starała, i liczę także na Waszą pomoc. Wszelkie zastrzeżenia, rady i krytyka będą z chęcią wysłuchane :)
Mój twitter: @PaulinaSpike
Mam ogromną nadzieję, że nie będzie to stracony czas! x
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)